Mój „proces” powołania do wspólnoty trwał wyjątkowo długo. Do Guadalupe – prawie 5 lat, a do wspólnoty w ogóle – całe życie, mimo iż do Kościoła należę od zawsze. Katolickie wychowanie zawdzięczam mojej Mamie i śp. Dziadziowi. Jednak byłam oporna, by poza niedzielną Mszą Świętą i przestrzeganiem tego, „co niezbędne”, robić coś więcej.

 

Momentem zwrotnym w tym moim „duchowym marazmie” okazały się ostatnie 2 lata studiów. Za sprawą do dziś drogiej mi Osoby, zaczęłam uczęszczać na Msze z modlitwą o uzdrowienie przy Parafii Wieczerzy Pańskiej. Wtedy właśnie tak naprawdę zakochałam się w Jezusie! Wówczas w zespole prowadzącym uwielbienie śpiewała Agnieszka.

Kolejne lata stały się czasem intensywnych poszukiwań drogi mojego powołania. Poczułam ogromne pragnienie, by wielbić Boga śpiewem, ale pojawiło się pytanie: „Czy potrafię?”. Uczestniczyłam w rekolekcjach, szukałam miejsca w różnych wspólnotach, przeszłam Seminarium Odnowy Wiary. W międzyczasie Agnieszka odeszła ze wspomnianego zespołu i założyła Guadalupe. Zaczęłam brać udział w prowadzonych przez nią dziełach. Na początku „anonimowo”, potem poznałam się z Agą i mimo że taka pobożność Maryjna bardzo mi odpowiadała, nie śmiałam pytać o możliwość dołączenia. Przed jednym z musicali zaproponowałam, że porobię zdjęcia. Potem Gusia prosiła mnie o to wielokrotnie, aż w końcu zaprosiła na wspólnotową Adorację i spotkanie. Przyszłam i zostałam. Pierwszy raz poczułam się „jak u siebie” – to było niesamowite!

Teraz próbuję swoich sił w chórze, współprowadzę dokumentację fotograficzną naszych posług. Wspólnota daje mi wiele radości przede wszystkim przez możliwość służby drugiemu człowiekowi i uwielbienia Boga z Maryją. Tutaj nawiązałam wiele wartościowych relacji, a nawet znalazłam Przyjaźń. Formacja i wspólna modlitwa pomagają mi w pracy nad sobą oraz w pogłębianiu wiary. Za przykładem Maryi zmienia się także mój sposób myślenia, zwłaszcza w kwestii czystości w odniesieniu do każdej sfery życia, sposobu ubierania, poczucia kobiecości.

Chwała Panu i cześć Niepokalanej za te i przyszłe owoce!

 

Monika Łaszkiewicz

Psycholog. Pracuje jako terapeuta z osobami starszymi.

Artykuły: