Przychodzimy pod Krzyż i chcemy zanurzyć się we Krwi Baranka.

 

Miesiąc czerwiec kojarzy nam się zapewne z „czerwcówkami” i Litanią do Najświętszego Serca Jezusowego. I słusznie. Jednak rodzi się w nas pytanie: o co w tym wszystkim chodzi? Po co nam to Otwarte Serce? Dlaczego jest Ono tak bardzo ważne? W poniższych kilku akapitach postaram się odpowiedzieć na te pytania, rozwiać wszelkie wątpliwości, co do słuszności i potrzeby tego kultu, jak również zachęcić (a może nawet przekonać) do jego praktyki.

 

Pod krzyż! Akapit ten musi nas przenieść do momentu, w którym wszystko, dosłownie wszystko się zaczęło. Kult Serca Jezusa jest związany z Jego męką, śmiercią i zmartwychwstaniem. Tym samym wpisuje się w paschę Mistrza z Nazaretu. Dobrze wiemy, że jeden z żołnierzy przebił Mu włócznią bok, z którego wypłynęła krew i woda. Ten moment opisany w Ewangelii rozpoczyna historię „czerwcówek”. Tak, to właśnie wtedy dokonała się wielka tajemnica, o której trzeba powiedzieć nieco więcej.

 

Tajemniczy znak

Wydaje nam się, że przywołany opis jest zupełnie jasny. Jednak przyjrzyjmy mu się bliżej.

Po pierwsze, scena ta ukazuje pewne wyróżnienie. Jezusowi nie połamano nóg, ponieważ już umarł. Dla pewności przebito Mu bok i całe ciało złożono do grobu. Wszystko dokładnie tak, jak opisali to prorocy!

Po drugie, moment ten ma wymiar symboliczny. Sam Bóg daje przebić Sobie Serce z miłości!

Serce to nie jest jedynie organem, ale w języku biblijnym opisuje całą osobę. Wszystkie jej plany, zamiary, myśli, odczucia, to, co ją stanowi. Można by nawet rzec, że jest jakby jej obrazem, drugą twarzą, która ukazuje ją w całej pełni. Dlatego właśnie opis ten jest bardzo przejmujący. Przebiliśmy naszym grzechem całego Boga, na Jego Osobie na stale pozostanie ślad naszego grzechu. Rana ta jest bardzo bolesna, bo zadana przez całą ludzkość - przez każdego z nas.

Jest to rana miłości, ponieważ doskonały i dobry Bóg pozwala ją Sobie zadać. On wręcz  o nią prosi-przychodzi do nas, wiedząc, że musi zginąć, że to się tak skończy. Przyjął tę ranę i całe cierpienie, bo jest szalony z miłości do Swoich dzieci. Ta rana, jak i wszystkie inne, niesie ze sobą dobrą nowinę – jesteś TEGO wart, cały dług został zapłacony, rachunki wyrównane, brama do raju została ponownie otwarte.

 

Przyjął tę ranę i całe cierpienie, bo jest szalony z miłości do Swoich dzieci.

 

Nowy raj dla każdego z nas!

Tu dochodzimy do sedna. Po co to Przebite Serce?

Odpowiedź wydaje się być zupełnie prosta – Ono czyni wszystko nowe! Przez grzech pierworodny, jak i każdy grzech, uciekamy z raju. Przestajemy czuć się dziećmi Kochającego Ojca, nie widzimy Jego hojności, a wręcz czynimy z Niego wroga czy kontrolera. Zaczynamy się wstydzić i ukrywać się przed Nim. Innych ludzi także nie traktujemy tak samo, jak wcześniej. Zaczynamy się ich bać, dostrzegamy to, czego wcześniej nie widzieliśmy, obarczamy się nawzajem winą, oskarżamy i oddalamy się od siebie. Nie widzimy wyjścia z tej beznadziejnej sytuacji. Wszystko się skomplikowało, czeka nas tylko żmudna praca w pocie czoła i bolesne „bóle rodzenia”. I jeszcze śmierć.

A jednak Trójca znajduje pewne rozwiązanie i to najlepsze z możliwych. Jedyne słuszne wyjście z tego, co sami stworzyliśmy i stwarzamy każdego dnia poprzez nasze nieposłuszeństwo, nieustanne „wiem najlepiej”, „nikt nie będzie mi mówił, co mam robić”, „sam dam sobie radę”, „przecież jestem już dorosły”, „wszyscy tak robią” oraz wiele innych podobnych postaw i czynów. Stworzyliśmy świat bez Boga, miejsce, gdzie jest On niepotrzebny, a wręcz niechciany i niekochany. Usunęliśmy z życia Jego Źródło i mówimy, że wszystko jest przecież na właściwym miejscu i powinno działać tak, jak trzeba. Ale to wielka bzdura!

 

A jednak Trójca znajduje pewne rozwiązanie i to najlepsze z możliwych.

 

Ohydne kłamstwo, w które wierzymy. Bez Boga świat staje się miejscem kaźni a nie radości; bólu i smutku a nie pocieszenia i słodyczy miłości. Staje się wielkim bezsensem!

Tu w historię świata i każdego człowieka wkracza Bóg i mówi: „Ja jestem!” oraz „Ja przyszedłem po to, aby owce moje miały życie, i miały je w obfitości”. Sam staje się rozwiązaniem stworzonych przez nas problemów. Po prostu jako Dobry Ojciec bierze odpowiedzialność za nasze czyny. Bierze ten cały ból odrzucenia, wyśmiania, samotności, ciężaru winy, kłamstwa i oceny innych ludzi, doświadcza walki z niewinnym w imię źle pojętego dobra, niesprawiedliwości i zakłamania faryzeuszy – specjalistów od Boga, którzy nie potrafili Go rozpoznać w swoim rodaku! Bierze też te wszystkie nasze upadki, zdrady uczniów i straszną śmierć. Umiera, jak najgorszy złoczyńca – bo zajmuje Twoje miejsce! Zasłania Cię Sobą i mówi: zabijce mnie, to ja jestem przestępcą. Daje Ci nowe życie, pokazuje na Serce jako dowód odwiecznej i nigdy nie gasnącej miłości. Powtarza wciąż to samo: „Jesteś niewinny! Zapłacone!”. Odbudowuje to, co sami zniszczyliśmy. Teraz znów możemy czuć się dobrze! Uświadamia nam, że jesteśmy dziećmi i czeka na nas miejsce w domu Ojca. Zmienia nas i nasze myślenie, spojrzenie. Ponownie wprowadza nas do raju…

 

Kult Najświętszego Serca jest ściśle związany z Eucharystią.

 

Jednego Serca i jednego ducha

Tutaj historia się nie kończy, ale niejako dopiero rozpoczyna. Dlaczego to Otwarte Serce mówi nam tak wiele o Bożej miłości i miłosierdziu? Dlatego, że Ono jest otwarte, aby ogarnąć każdego. Krew i woda wypływają z Niego i rozlewają kojący balsam miłosierdzia na nasze zranione serca. Każdy z nas nosi w sobie różnego rodzaju cierpienia: zadane przez innych, nas samych, a często po prostu niezawinione. Ktoś musi ukoić nasz ból, bo tak się po prostu nie da żyć!

 

Witraż Najświętszego Serca Jezusa z kościoła pw. Wszystkich Świętych w St. Peters w USA.

 

Dlatego przychodzimy pod Krzyż i  chcemy zanurzyć się we Krwi Baranka. To robimy w trakcie każdej Eucharystii. Niejako wchodzimy w Serce Boga-Trójcy, przyjmując Go do naszego bolejącego serca. Następuje tu tajemnicze zjednoczenie tak, że stajemy się wręcz wchłonięci przez Dobroć Samą, ukrywamy się jakby w Jej ramionach. A jednak nie tylko. Najpierw Bóg przez liturgię słowa przekonuje nas o tym, że jesteśmy nieustannie kochani, przypomina liczne dowody tej prawdy i pokazuje Siebie, abyśmy stali się do Niego podobni. Potem zaprasza nas do stołu, gdzie możemy jeść do syta. Dzieli się tym, co ma – Sobą. Zanurzając nas w Swojej miłości i wskazując na Otwarte Serce – pełnię ofiary złożonej dla naszego zbawienia. W niej jednoczy wszystkich, ponieważ za każdego umarł, dla każdego zmartwychwstał i żyje! To uczta jedności. Zaproszeni są na nią wszyscy, którzy chcą poczuć się jedną wielką rodziną, którzy chcą stać się prostymi dziećmi. To właśnie tutaj każdy odkrywa piękno braci i sióstr dzięki przemieniającemu spojrzeniu Ojca. To tu wpatrzeni w Serce odkrywamy Bożego Ducha, który uczy nas mówić do Boga Tato, patrzeć na innych Jego wzrokiem i ponownie dostrzec Jego dobroć oraz hojność, którą okazuje każdego dnia!

 

Dlatego przychodzimy pod Krzyż i chcemy zanurzyć się we Krwi Baranka.

 

Czerwiec przez cały rok

Mam nadzieję, że dostrzegliście pewną prawidłowość: kult Najświętszego Serca jest ściśle związany z Eucharystią, tzn. nie można go praktykować jedynie w czerwcu. Nabożeństwa czerwcowe to takie coroczne przypomnienie, że istnieje pewne rozwiązanie każdej naszej sytuacji. Jednak nie tylko o to chodzi, przecież tą nowiną trzeba dzielić się z innymi. Każde uczestnictwo w Eucharystii i spotkanie z Jezusem w trakcie adoracji nas przemieniają, upodabniają nasze serca do Serca Jezusa i jednoczą nas z Kościołem w duchu braterskiej miłości. Ta zmiana powinna się uwidocznić w nas i w naszym życiu. Prośmy Pana, aby uczynił nas prawdziwymi uczniami i świadkami, czerpiącymi z właściwego Źródła!

 

Serce Jezusa, z którego pełni wszyscyśmy otrzymali – zmiłuj się nad nami!

Serce Jezusa, źródło życia i świętości – zmiłuj się nad nami!

Serce Jezusa, hojne dla wszystkich, którzy Cię wzywają – zmiłuj się nad nami!

Serce Jezusa, przebłaganie za grzechy nasze – zmiłuj się nad nami!